O wszystkim i o niczym. Życie w skrzywionym zwierciadle.
Blog > Komentarze do wpisu
Ważne chińskie 5 gwiazdek
To musiało się kiedyś stać – pierwszy chiński samochód zdobywa pięć gwiazdek w teście zderzeniowym Euro NCAP. Co to oznacza w świecie motoryzacji? Prawdopodobnie to, co próbowali Hindusi czyli zaistnieć na europejskim rynku.

   Owe wyniki w teście uzyskał Qoros 3 – od dawna zapowiadany jako chińczyk, który ma reprezentować zupełnie inną jakość niż konkurenci na rodzimym rynku. Między innymi właśnie przez fatalne wyniki w testach zderzeniowych chociażby Brilliance’a BS6 i Landwind’a CV-9 wyrobił się stereotyp o chińskich trumnach na kołach. Sami zobaczcie, czy słusznie:

 

Chcielibyście czymś takim jeździć? Bo ja nie. Nawet ich ceny nie były w stanie przeważyć argumentu, że nie można w nich czuć się bezpiecznie.

 

    Chińczycy dla odmiany wyspecjalizowali się w czymś zupełnie innym – podrabianiu. Szczególnie głośne były procesy o Smarta ForTwo, którego tamtejsi, jakże zdolny, designerzy odrysowali na kolanie i nazwali Shuanghuan Noble. Mercedes (właściciel Smarta) do dziś nie wyegzekwował odszkodowania z tego tytułu. Tak samo jak BMW o podróbkę ich modelu X5 (Shuanghuan SCEO, z przodem zapożyczonym od Toyoty Land Cruiser). Co ciekawe, mimo prób ekspansji nawet na Ukrainie czy w Rosji te auta nie odniosły sukcesu, mimo zamiłowania ich obywateli do tanich aut z dalekiego wschodu.

 

   No właśnie – pojawia się kwestia prestiżu. Wyobraźcie sobie rozmowy w towarzystwie na temat aut jakimi jeździcie. Chcielibyście mieć coś, czego nazwy nie da się wypowiedzieć bez wcześniejszego treningu? W tej dziedzinie Qoros chce dokonać tego co koncern KIA/Hyundai, czyli po prostu w oczach klientów z Europy nabrać odrobinę prestiżu. Tylko czy na zachodzie się przyjmie? Wątpię. Nawet w Polsce może być ciężko ze względu na chorą miłość do aut z Niemiec, co jeszcze długo się utrzyma. Przecież chłopaczki z prowincji nadal kochają Golfy i BMW serii 3 jakie by nie były. A typowy Kowalski zawsze będzie szukał Passata. Koniecznie w 1.9 TDI.

 

   Na razie nawet cena nie przekonuje – samochód można już kupić w Bratysławie, kosztuje około 16 tys. Euro w podstawowej wersji. Czyli dużo. Pozostaje też kwestia zaplecza serwisowego i części – kupić coś, czego nie będzie można naprawić? Pożyjemy, zobaczymy.

 

   W takim razie czy ta marka odniesie sukces na Starym Kontynencie? Tak. Ale za około 20 lat. Hiszpan, Niemiec, Polak czy nawet Rosjanin nie kupi puszki Pandory. Chociaż ja z ciekawością czekam na pierwsze recenzje i testy długodystansowe. Na razie wielkie koncerny mogą spać spokojnie.



czwartek, 03 października 2013, luqi345

Polecane wpisy